na początek
Witajcie
śledzę wasze wpisy na blogach już od ponad roku, ale zawsze zdaleka, "z ukrycia"
Dziś tak sobie pomyślałam, że zawitała do nas wkońcu zima, będą długie wieczory więc może warto podzielić sie z wami radością z budowy własnej studni bez dna - najlepsze określenie na naszą Amelkę:)
Budowę zaczeliśmy wiosną 2009.
Na początku było tak (coś ok. maja 2009):
potem tak:
Tu poniżej widać jeszcze członków pierwszej ekipy, bo niestety mieliśmy ich kilka:(
pierwszą wpadę mili przy stawianiu bloczków na lanym fundamancie. Pan kier. ekipy - starszy Pan, poszedł sobie na łątwiznę i zamast wziąć wymiary z projektu skorzystał ze szkicu geodety. Gorzej, że ten obrys zewnętrzny zrobił sobie Pan geodeta z 20 cm warstwą ocieplenia styropianem. Mieliśmy przez to przez chwlę większy dom, ale nasz kierownik budowy nie pozwoliłby ocieplić domu przed odbiorem (powiedział nam to).
Śmieszna wynikła z tego sytuacja bo jak to usłyszeliśmy zebraliśmy siostrę, szwagra itp i rozebraliśmy 2 warstwy bloczków na 3 ścianach - chodziło o oszczędność materiału. Mina panów budowlańców jak przyjechali rano dnia następnego - mąż mówił że BEZCENNA
Poniżej bloczki po korekcie
cdn..
Komentarze