Nieszczęście w szczęściu
Jak wiecie usilnie kombinujemy (to dobre słowo) ziemię na naszą działeczkę. Trzeba znacznie podwyższyć jej poziom żeby wiosną nas woda nie zalewała. Korzystając z rady domfortuna2 (dziękujemy!!!) daliśmy ogłoszenia, że przyjmiemy ziemię, rozglądamy się w okolicy, rozpytujemy wśród znajomych itd. itp. Ostatnio mąż odbiera tel:
-Znaleźliśmy ogłosznie, że przyjmie pan ziemię. Nadal aktualne?
- tak, zgadza się.
-Bo mamy sporą ilość humusu. Przyjmie Pan 200 wywrotek?
Mężuś zamiemówił, ale taka ilość to na 4 nasze działki by starczyła. Okazało się, że dzwonił ktoś z dużej firmy budowlanej (nazwy na wszelki wypadek nie podaję) i potrzebowali pozbyć się całości jadnorazowo. Jak powiedzieliśmy, że u nas to 40-50 to max, usłyszeliśmy, że w takim razie narazie nieaktualne. Może jak nie znadą chętnego to zadzwonią raz jeszcze. Byłoby cudownie, a póki co mamy nieszczęście w szczęściu...
Cóż, czekamy dalej...
Komentarze